2009-01-02 14:58:46 poniedziałek, 5 stycznia 2009 19:09:41
Błąkam się miedzy łóżkiem z laptopem, a biurkiem z tym bardziej stacjonarnym.
Kolejny dzień w domu nie nastraja mnie pozytywnie.
Zachorowało mi się jakby tego było mało dwa dni przed sylwestrem... a nie powiem, żebym się przejęła... wręcz odwrotnie... nawet podjęłam wszelkich starań, żeby mi jeszcze gorzej było...
Ucieszyło mnie, że Eldo wydał nowa płytę... zasmucę was bo se ja zassam z sieci.
A może nie... a może czas dorosnąć i zacząć inwestować w atrakcyjnych twórców?
Szlag mnie trafia jak przeglądam stronkę ze zdjęciami "Długiego".
Nie dość, że się tym zajmuje od ubiegłego roku, pracuje na ruskim sprzęcie, nikona tez ma nie najlepszego, a takie klimatyczne fotki robi.
Ma chłopina dobre pomysły i wie jak to ująć. Technicznie może najlepszy nie jest, ale w trend płaskich i jasnych zdjęć się wbija... dużo na twarz i jakaś boczna co by niby przestrzennie było...
No trudno... trzeba przywyknąć, że nie tylko on ale nawet mój brat lepsze fotki cyka... a koncertówki??!! Wymiata!!
Nawet nocne, które podobno bez statywu do zrobienia niewykonalne są... trzaska i to wcale nie na całkiem "trzeźwo".
Zmieniło się dużo moich niby przemyślanych i zsyntetyzowanych poglądów...
Szlag by to wszystko...
Mam zadatki na niezłą kurę domową... gorsza sprawa, że to "kurowanie" na dłuższą metę mnie dobija.
A co do Eldo... to maila do niego kiedyś tam napisałam... nic nadzwyczajnego... podziękowałam, od tak bo mi się jego mail napatoczył... bez jakiś tam śmiesznych wywodów..
odpisał... niby nic... bo za bardzo nie wiedział o co mi chodzi, ale odpisał... liczy się fakt :)
Nowy rok, a ja mam masę spraw do załatwienia z tego "starego".
Sprawy z pracy... studia... towarzyskie brednie (tak mi się przypomniało, bo w poszukiwaniu okularów prezent dla synka N. prawie z szyflady mi wyskoczył).
A taaaaaaa...
okularów się dorobiłam...
Foto-graf z astygmatyzmem...
Bajer!
No i niewielka wada na "plus".
Ale co tam...
trza do przodu...
W przyszłym roku trzeba zacząć szukać sali... bo przed 30 żoną powinno się zostać... nie tyle co przed 30 a przed 28 (wyczytałam gdzieś, że później to już się starą panną jest) ;)
Mam upatrzoną fantastyczną suknie ślubną właściwie pomysł na nią, ale nie potrafię znaleźć chociaż podobnej do tej "wymarzonej".
Szlag by to wszystko...
Na szczęście mam nowe hobby... doprowadzanie kuchni do perfekcyjnego porządku... niestety zaledwie na kilka minut, ale zajęcie przy tym zawszę się znajdzie ;)
komentarze [2]
Byle do przodu :) piątek, 28 listopada 2008 16:47:48
Kuchnie mamy już zamówioną... podobno w 2 tygodnie się z tym uwiną...
Ściany przyszłej kuchni pomalowane, przy okazji odświeżyliśmy nasz pokój :)
Jutro jedziemy po wykładzinę i stół.
I całą masę innych średnio potrzebnych rzeczy...
Co do przydatności tarki jestem przekonana.
Wyciskarki do czosnku mniej...
Poza tym ja się od samego początku cieszę na myśl o tym, że kuchnie będziemy mieć...
taką swoją na własność...
tylko, że dopiero całkiem niedawno doszło do mnie, że głównym zastosowaniem kuchni nie jest od takie
siedzenie w niej tylko - gotowanie...
I jakoś dobre samopoczucie mi się zmniejszyło... :/
No ale trudno... czas się z tym zmierzyć....
A z takich superEXtra perspektyw to...
pierścionek mam obiecany :)
komentarze [2]
:> sobota, 18 października 2008 23:35:25
ej porać mi
mam dylemat
zalozylam konto na n-k
jako moj kot
w sensie mojego kota
i jak sadzisz
przyjmować zaproszenia od psów?
mój kot nie lubi psów
On:
<ściana>
Ja:
no jak Ty byś zrobił?
On:
nie wiem
;]
a jakby zrobił twój kot?
Ja:
hmmm
właśnie do końca nie wiem
z tego co zauważyłam to nie przeszkadzał mu doberman sąsiadki
ale to dog
a ja nie wiem czy on by zaakceptował doga
ON:
idź do twojego i zacznijcie chociaż się pieścić bo już ci w głowie przewraca od tej nudy
Ja
ale on spi :>
komentarze [0]
Z maila do koleżanki Erki :) środa, 9 kwietnia 2008 12:05:16
Jaki miałam sen!!
śniło mi się, że S. ma druga dziewczynę...
tak centralnie...
staliśmy przed sala kiną oczekując na seans, a on z jednej strony
ramieniem obejmuje mnie a z drugiej ją... i ta laska była niby u fryzjera i on komplementował jej nową fryzurę odwrócony ode mnie, a jak odwrócił twarz w moim kierunku popatrzyłam na niego brzydko a on do mnie "no przestań kotku... z kim ty sie chcesz porównywać" że niby ja ta lepsza jestem...>
Pojebane!! :/
A jak rano (o 5!) mnie obudził wychodząc do pracy i powiedziałam mu o
tym to powiedział, że mam urojenia i żebym z tym skończyła (??!!)
A później to już mi się śniło, że się czaje na facetów w ich domu
i się z nimi pieprze... i jak już zaczynamy akt sexualny to się
niewidzialni robimy... i jeden to mnie zobaczył (bo ich dwóch w domu było o czym nie wiedziałam) w lustrze i mnie chciał wyruchać na siłę.
Na szczęście mama S. mnie uratowała przynosząc płatki z mlekiem na śniadanie.
komentarze [1]
Mamy Tigre!! piątek, 14 marca 2008 14:47:45
Mamy mamy!!
I poza tym, że jak na razie jedyne co mogę to ją... pogłaskać :/
Jakoś nigdy nie pałałam entuzjazmem, żeby zdobyć papierek pod tytułem "prawo jazdy" (co w sumie dziwne, bo ja lubiem papierki) ;)
Ale wszystko się zmieniło!!
Motywacja stoi na podjeździe :)
A ja nie mogę się doczekać, aż zasiądę na fotelu kierowcy i będę mogła nią "pośmigać".
Kotecek mój :)
komentarze [0]
Romantycznie ;) piątek, 29 lutego 2008 21:24:26
14 lutego wybiło nam 8 wspólnych miesięcy i przyznać muszę, że były to najfajniejsze walentynki jakie przeżyłam.
Po szczeniacku umówiliśmy się na pizze po jego pracy. Dobrze, że wróciłam do „domu” posprzątać co by miło było i po powrocie. (Świeczki i takie tam bajery kupiłam więc wypadało do tego wszystkiego pozbyć się ciuchów porozrzucanych tu i tam, kubków i talerzy ze śniadania i przedmiotów które zazwyczaj wydają się niezbędne, więc muszą leżeć na ławie).
Ma moje szczęscie potencjalna teściowa uświadomiła mnie, że potencjalny wybiera się w koszuli.
Wystroiłam się jak szczur na otarcie kanału (co by od normy nie odbiegać) i pobiegłam na busa żeby się nie domyślił, że coś w domku szykuję ;)
I co dziwne... nie wiem czy ten dzień czy strach przed tym, że mój nikczemny plan wyjdzie na jaw... bałam się jak przed pierwsza randką. :)
Oczywiście było cudnie, a S. po prostu dech zaparło jak zobaczył pokój po naszym powrocie...
Na początku nie chciał uwierzyć, że to ja ;) :D
(Nie wiem jak mógł... przecież ja taką solidną kurką domowa jestem).
Dziś wysłałam go na piwo z kolegami, bo muszę się uczyć, a że notatki mam na komputerze uniemożliwiając mu granie, więc bez sensu, że się nudził ;)
I co?
Jestem spokojna, bo wiem, że on wróci i będę mogła mocno się w niego wtulić czekając aż zmorzy mnie sen.
A rano będzie pierwszą osobą jaką zobaczę... przyniesie talerz ze śniadaniem i obdaruje mnie spojrzeniem, które pozwoli mi stawić czoło kolejnemu dniu ;)
Tak! Tak!
Taplamy się w całej masie grzechów... mieszkamy ze sobą od pół roku... a najpoważniejszym z nich jest to, że jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa...
PS: Czy wasze doznania erotyczne po marihuanie rownież wzrastają 300sta krotnie?? ;) :P
komentarze [0]
Ten świat to jednak globalna wioska :) środa, 21 listopada 2007 15:58:45
Nigdy jakoś specjalnie nie pałałam miłością do piłki nożnej.
Z moich przygód z piłką mogę wymienić jedynie 3 i to jako widz.
1. Kilka (jak nie kilkanaście) lat temu mecz Górnika Zabrze na ich własnym stadionie (swoją drogą osławionym przez media ze względu ma poświecenie jego nazwy imieniem Adolfa Hitlera).
2. Kilka meczyków Szczakowianki - klubem wypromowanym aferą kupowania meczów. (Na meczu który podobno kupili też byłam, a wyglądało to tak jakby to oni go sprzedali.)
3. Randka z W. na którą wybraliśmy sie do knajpy z telebimem by on mógł oglądnąć swoją ukochaną Rome.
Natomiast sobotni meczyk obejżałałam z zapartym tchem.
Dostaliśmy sie!!
Zagramy na Euro!!
Tym bardziej rozbawiła mnie wczorajsza wiadomość na Gadu:
"na włoskiej stronie prestiżowej gazety La Gazzetta dello Sport jest ankieta, którego kraju Włosi boją się najbardziej na Euro 2008. Rano Polska miała 0,9 % i była na końcu teraz ma ponad 73% i jest pierwsza. Głosujcie na Polskę, niech się Włosi zdziwią http://www.gazzetta.it/ap...etta/d_1504.jsp"
Później na jednym z portali napisali, że to pospolite ruszenie...
które na klikało na dzień dzisiejszy
Polonia -91.4%
Croazia- 4.8%
Francia - 1.1%
Z 912036 głosów, więc to wcale nie przelewki :)
komentarze [2]
PHI poniedziałek, 5 listopada 2007 18:24:03
Kretynką być musiałam skoro zdawało mi się, że można zdobyć chodź ciut zaufania bedać z kimś
... sec.(!)
średnio 12 h dziennie
nom tak...
Od wczoraj już mi się nie wydaje.
Opinia wydana naprędce po pół litra, brzmiała zupełnie odmienne niż mnie
- skretyniałej do reszty, nieodpowiedzialnej i nazbyt beztroskiej...
sie zdawało.
Zresztą co sie dziwić.
Trzeba było dziób zamknąć mówiąc o dotychczasowym (bądź co bądź) barwnym życiu towarzyskim.
Trzeba było sobie skończyć głupio żartować z pijanych delikwentów.
Aż w końcu trza było być nudnym i pozbawionym polotu milczkiem.
Po kiego żeś się wychylała??
Wypadałoby zabrać zabawki i wrócić do domu.
komentarze [1]
Drogi senniczku wtorek, 4 września 2007 18:25:51
Dziwny sen miałam.
Obrabiałam zdjęcia z zabójstwa.
Zabiłam najprawdopodobniej ja.
Budziłam sie kilka razy a po chwili znów wracałam do kadrowania dowodów zbrodni.
Nie bałam się.
Te przerwy w śnie były jak przerwa w pracy na papierosa.
Byłam znudzona jakbym robiła to po raz enty, ale starannie selekcjonowałam te z największą ilością krwi.
Bezpłciowo... tyle o ile, żeby tylko skończyć.
Potencjalnej Teściowej opowiedziałam go w drodze do centrum.
Chyba ja nastraszyłam, albo wciąż oddziaływał na nią czarny kot, który ostentacyjnie przebiegł nam drogę ;)
PS: P.T. straszyła mnie duchami przed wczoraj... więc to wcale nie jest tak, że tylko ona jest ofiarą ;)
PlayStation2: Wczoraj miałam erotyczny... wyjątkowo paskudny... kazirodczy wręcz!!
Na usprawiedliwienie własne dodam, że zorientowałam się dopiero jak otworzyłam (w tej limuzynie) oczy.
komentarze [2]
Letnio czwartek, 2 sierpnia 2007 19:32:32
Geje to jednak podstępne stworzonka.
On tu schody naprawia.
P. próbuje być miły, bo on z natury jest miły.
Ten to bestia podstępna...
Siadam i obserwuje te ich podchody...
P. miły...
Ony też miły z nadzieją na więcej.
Uśmiecha się pod noskiem widząc zaangażowanie w rozmowę P .
Robi sie sprośnie.
P. nieświadomy.
Perwersja sięga zenitu gdy zaczynają rozmawiać o śrubkach.
Niby zwyczajna rozmowa, a pełna podtekstów.
Sama nie wiem kto się bardziej wkręcił w te ich "uprzejmości" - ja czy oni?
Ony spogląda na mnie z przekąsem.
Wcale mu się nie podobam... z całą pewnością to nie to...
Facetem mu pachnę...
Przyniosłam z rana.
Ale to mój!!
Mój facet!!
A Ty sobie dalej machaj tą miotełką!!
{archiwum}
komentarze [5]
Trochę mi z okresu dojrzewania wyskoków zostało ;) czwartek, 26 lipica 2007 15:46:20
M A 14:10:27
mam kolczyk:)
M 14:10:35
pieprzysz!!
M 14:10:37
boli>?
M A 14:10:53
nic a nic
M 14:10:58
a mowisz normalnie?
M Ai 14:11:03
nio:)
M A 14:11:12
jutro moze mi spuchnąc wiec moge seplenic lekko
M 14:11:14
dali Ci znieczulenie>?.
M A 14:11:19
zobaczysz wieczorkiem:)
M A 14:11:23
nio:)
M 14:11:26
ile?
M A 14:11:33
50 + kolczyk
M 14:11:43
czyli?
M A 14:11:59
ja sobie kupilem za 25 zl
M 14:13:51
tez kce!!
ej ej!!
a przyjedz teraz
i pojdziesz ze ,mna??
ja tez kcem!!
M A 14:15:25
gdziee?
M 14:15:26
prosze!!
do tej kosmetyczki
M A 14:15:31
hehehe
M 14:15:40
nioooo
M A 14:15:42
a Ty pracujesz dzis??
M 14:15:45
nie
i jutro tez nie
M A 14:15:53
to spoko mozemy jechac
M 14:16:01
wiec mialabym czas na wyleczenie go w maire do poniedzilaku :)
M Ad 14:16:02
tylko wez sobie pojedz teraz ile wlezie
jasne:)
Nio i poszliśmy.
Najpierw po kolczyk, a później do samej kosmetyczki.
Laski w moim wieku, może trochę straszę, więc sobie pożartowałyśmy.
Właściwie to one żartowały, a ja się zaczęłam bać.
Nosiłam się z tym zamiarem od dłuższego czasu.
Wyszło spontanicznie - tak jak lubię najbardziej :)
Właściwie to nie bolała, może lekko.
Troszkę krwi się polało.
I pić się chce bardzo po znieczuleniu (na żywca nie jadę)
Pobolewa od dołu, ale milusio łaskocze podniebienie :)
Dodane 15:54
Nie da sie za bardzo języka z buzi wyciągnąć więc całowanie odpada ;)
komentarze [3]
klient piątek, 20 lipica 2007 16:43:32
przyszedl do mnie taki skurwysyn
akurat bylam sama, a duzo ludzi sie rpzeiwnelo
godzine wczesniej byl zorbic paszportowe
no i nie wiedzialm gdzie te zdjecia sa
podejzewalam ze w tym kotle zapomnialysmy o nim
on na mnie z pyskiekm
co drugie slowo kurwa
powiedzialm mu ze bedzie za 10 minut
i ze go przepraszam
wpadl w szal
zaczal sie wydzierac
poszlam i zaczlam szukac tego zdjecia w kompie
a on ze co to kurwa ma byc ze to zdjecie juz powinno byc gotowe na ladzie
i podpisane jego nazwiskiem (sic!)
zaczeła się jazda
stal mi nad glowa i krzyczal
powiedzialm mu ze za 20 zlotych nie musze wysluchiwac jego kurw
a on ze nawet za 5 bede wysluchiwac
i czy my tu nacpane jestesmy
i ze jak sie nie nadajemy to zebysmy do sklepu poszly pracowac
ze jak wroci szefowa to zobacze jak nas zjedzie
wysluchiwalam tego dobre 5 minut w miedzyczasie obrabiajac mu ten paszport
jak powiedzial ze wiecej juz tu nie przyjdzie to
sie wkurwilam wstalam poszlam do kasy i mowie mu ze oddaje mu pieniedze, ze
ja nie bede wysluchiwac tego co on do mnie wykrzykuje
to prawie przeskoczyl porzez lade i chcial mnie bic
i jeszcze sie wydziera "rob to kurwa zdjecie"
zapytalam sie czy chce mnie pobic i czy na policje mam zadzonic
wyluzowal
sie trzeslam jak glupia ze strachu prze tym kompem
bylam sama
z pojebanym gosciem
skonczylam obrabiac ten paszport, odetchnelam i sobie przypomialam gdzie to zdjecie moze byc, wstrzymalam drukowanie i poszlam sprawdzic czy rzeczywiscie tam juest
bylo
w miedzy czasie weszla M (uczennica) on do niej z usmiechem i w ogole luz
dalam mu te zdjecia i wyszlam
a on do niej jakgyby niegdy nic ze jego zdjec nie moglam znalezc, a ze przeciez on je godzine temu robil
M zaczela tlumaczyc ze nie obrabialam tego ja tylko ona i ze moglam nie wiedziec gdzie to jest
wszedl do mnie do atelier i mnie zaczla przepraszac
mialam juz lzy na koncu nosa z tych nerwow
wstalam i mu powiedzialm "nie kurwa, takich rzeczy to jeszcze od nikogo nie slyszlam i niech mnie pan teraz nie przeprasza"
"ale prosze mnie zorzumiec ja sie zdenerwowalem..."
- "nie"
poszlam na zaplecze i trzasnelam drzwiami bo usilowal sie tlumaczyc dalej.
a on sie pyta martyny czy ja jestem normalna
nigdy sie nie balam jak dzisiaj
komentarze [1]
Moje :) środa, 27 czerwca 2007 16:56:02
Najnormalniej w świecie się zakochałam.
Tak po prostu...
Zaufałam...
Nie pamiętam siebie takiej od dawna...
Bezcelowo, bez żadnych podtekstów, bez gierek...
potrafimy przeleżeć obok siebie, aż dzień zmęczy nas na tyle by zamknąć oczy i przespać spokojnym snem...
Nie lubię się takiej...
Zgubiłam gdzieś przezorność, nie planuje...
Zaufałam...
Ślepo wierze...
Tak bardzo o tym marzyłam :)
komentarze [4]
Wiosennie :) poniedziałek, 30 kwietnia 2007 23:02:26
Niechęć mam do tego formularza...
Nie podoba mi się kolor portalu,
Ciężkie to... przytłacza, a nie powinno :)
Już wszystko dobrze, po 3 miesiącach bezrobocia, znalazłam się na stażu.
Teraz już wiem, że praca grafika mnie nie satysfakcjonuje.
Praca na poczcie jest nudna, a koneksje zbyt ważne, by utrzymać się tam dłużej.
Zostaje fotografem.
Od tak...
W studio, z lampami, z człowiekiem na krzesełku, za aparatem :)
Niby nic trudnego... a jednak...
Pochwalę się jak uda mi się zrobić takie zdjęcie, z którego będę zadowolona ja i klient :)
Na razie wskazuje gdzie ma usiąść, retuszuje odpowiednio naświetlone twarze, drukuję i wycinam z papieru :)
Jak w przedszkolu :)
A atmosfera, jak u babci w niedziele na obiedzie :)
6 miesięcy ograniczonej swobody.
Jak ja kocham mieć obowiązki!! :)
komentarze [2]
W ramach wyjaśnień poniedziałek, 26 marca 2007 11:31:06
Wypadało by coś tu napisać, ale cóż mam zrobić jak nic fajnego się nie dzieję?
Jakiekolwiek sukcesy poszły się....
Mam nadzieję, że się to wreszcie zmieni.
A-a. Jeden sukces sukcesowy - sesja zaliczona, indeks oddany w terminie...
A w niedziele kolos...
Także... ;)
komentarze [2]